Rozwój wspinaczkowy po kursie skałkowym

W tym roku odbyłem kilkanaście rozmów na temat tego możliwości wspinaczkowych po kursie skałkowym. Wydaje mi się, że to całkiem niezły temat na artykuł, więc zapraszam do lektury - zwłaszcza osoby po kursie wspinaczkowym. Tekst może być też pomocny, dla tych, którzy na kursie skałkowym kończą “drogę kursową”.

Dla tych, którzy jeszcze są przed kursem (a planują) polecam artykuł: Co zabrać na kurs wspinaczkowy? [jest tam kilka uwag na temat przygotowania przed kursem].

Dla mnie (jako instruktora) idealnie jeśli kursant wspinał się już wcześniej, czyli kilka (kilkanaście) razy na ściance wspinaczkowej. W tym parę razy pod okiem instruktora. Wybornie jeśli zaczął się wspinać jesienią/zimą i solidnie ją przepracuje na panelu. Wtedy kurs to prawdziwa przyjemność. Na ścianie macie też szansę na nawiązanie wspinaczkowych znajomości i często znajdziecie sprawdzonego partnera na kurs skałkowy.  

Oczywiście wspinaczka na panelu nie jest wymogiem, ale raczej sugestią dla osób, które lubią sobie zaplanować i podejść kompleksowo do wyzwania jakim jest wspinanie. Osoba w miarę sprawna powinna sobie poradzić na kursie wspinaczkowym i sporo z niego skorzystać. Gorzej jeśli brakuje jej tej sprawności i/lub ma np. “lęk wysokości”. Wtedy zalecam wcześniej odwiedzić ściankę wspinaczkową.

Klasyczny kurs wspinaczki skalnej (aka kurs skałkowy) trwa 6 dni podczas którego nauczymy się podstaw wspinania i operacji sprzętowych. W skrócie: Nauczycie się wspinać na drogach obitych i z asekuracją własną. Dodatkowo na drogach jedno i wielowyciągowych. Taki kurs ma w założeniu przygotować nas na kurs taternicki (drogi wielowyciągowe w górskim terenie).

Materiału na takim kursie jest całkiem sporo, wręcz momentami za dużo i wielu instruktorów zastanawia się nad modyfikacją takiego 6-dniowego kursu. Całkiem niezłą opcją jest rozbicie kursu skałkowego na dwa 4 dniowe okresy (kurs na drogach obitych i kurs na drogach tradycyjnych). Nie będę się wgłębiał tutaj w różne niuansy, bo to byłby temat na oddzielny artykuł.

Podczas kursu skałkowego ilość wiedzy jest dość spora i jeśli zależy nam aby nie tracić tego, to musimy (uwaga, uwaga) wspinać się :-)... Najlepiej z wykorzystaniem różnych technik, których uczyliśmy się na kursie.

Taki kurs powinien również nam pokazać, co interesuje nas we wspinaniu (jeśli jeszcze nie mamy sprecyzowanych planów) i w oparciu o parę typowych schematów postaram się doradzić w realizacji naszych celów wspinaczkowych.

Najszybciej przychodzące do głowy to:

- wspinacz sportowy (jedno i wielowyciągówki sportowe)
- Wspinacz górski letni (nieobite wielowyciągówki np. w Tatrach)
- Wspinacz górski zimowy (zimowa wspinaczka mikstowa - W Tatrach i nie tylko)

Dobrze, żeby przeskakując na kolejny etap mieć już opanowany poprzedni. 

Wspinacz sportowy

Jeśli chodzi o wspinaczkę sportową na drogach jednowyciągowych to bagaż umiejętności z zakresu operacji technicznych nie jest zbyt duży i wiedza z kursu powinna nam wystarczyć. Przy założeniu, że zapamiętamy najważniejsze elementy, takie jak np. umiejętność bezpiecznego przewiązania się na stanowisku :-).

Jeśli zaś chcemy wspinać się w przyszłości wielowyciągowo (niekoniecznie tylko po drogach sportowych) to jak najszybciej róbmy wielowyciągówki, aby nie stracić wiedzy z kursu. W naszych (dość niskich) skałkach mamy całkiem sporo takich możliwości. Warto sobie 2-3 razy do roku przypominać tą wiedzę.

Wracając do właściwej wspinaczki sportowej to przygotowanie techniczne to jedno. Dużą rolę gra też przygotowanie fizyczne i zdobywanie doświadczenia wspinaczkowego. Trzeba się po prostu wspinać. Może to być (najlepiej) wspinanie w skałach po coraz trudniejszych drogach. Dwa do czterech razy w tygodniu.

Niestety nie wszystkim jest dana taka ilość wolnego czasu, a do tego mieszkają blisko skał. Ci szczęśliwcy, którzy tak mają, muszą się i tak liczyć z tym, że Polska to nie Hiszpania i nie będziemy się wspinać w naszych skałach przez okrągły rok. Dlatego prędzej czy później większość zawita na ściankę wspinaczkową. Zazwyczaj tak to wygląda, że zimowe miesiące spędza się na treningu wspinaczkowym, aby na wiosnę forma była lepsza niż przed rokiem.

Jeśli więc zależy ci na swoim postępie, to musisz wspinać się regularnie. Na początkowym etapie warto zastanowić się nad uczestnictwem w zorganizowanych sekcjach wspinaczkowych, gdzie nauczysz się podstaw wspinania pod okiem instruktora. Nawet 2-3 miesiące potrafią zrobić już dużą różnicę w pokonywanych trudnościach. Otrzymasz też wiele pomocnych rad, itp.

Inną opcją są samodzielne wypady na ściankę (gdzie można wspinać się również bez liny) i podpatrywanie bardziej doświadczonych wspinaczy. Jeśli nie zamierzasz chodzić na sekcję to warto dokształcić się z treningu wspinaczkowego. Na rynku jest kilka książek wartych przeczytania (zwłaszcza Horst), a w internecie znajdziecie również sporo wiedzy na ten temat.

Zima jest też dobrym czasem aby wybrać się na zagraniczny wyjazd wspinaczkowy do popularnych rejonów w cieplejszym klimacie. Na rynku mamy sporo korzystnych lotów z tanich linii lotniczych. Dzięki takiemu wypadowi nie stracisz kontaktu ze skałą przez zimę. No i życiówki można wtedy zrobić.

Jeśli nie posiadasz znajomych, którzy chcieliby wziąć udział w takim tripie to zawsze możesz skorzystać z zorganizowanych wyjazdów wspinaczkowych (sporo szkół wspinania takie organizuje) i wybrać się w takie ciekawe rejony jak Kalymnos/Leonidio (Grecja), San Vito Lo Capo/Sperlonga (Włochy), czy wiele rejonów Hiszpanii. Tam znajdziesz również nieco dłuższe (obite na sportowo) wielowyciągówki niż w Polsce. Często też będą mało wymagające logistycznie (np. powrót zjazdami).

Wspinanie górskie (letnie)

Większość moich kursantów chce działać docelowo w Tatrach, a co za tym idzie myślą o zrobieniu kursu tatrzańskiego. Skupię się na razie na takim kursowym podejściu.

Umiejętności nabyte na kursie skałkowym są w sumie wystarczające, ALE… To magiczne słowo, powinno nam dać do myślenia.

Przez 6 dni otrzymamy pokaźny bagaż wiedzy i umiejętności. Jednakże jeśli nie odrobimy lekcji po kursie, to kurs tatrzański może być niemiłym zaskoczeniem. Taki kurs można porównać trochę do matury. Warto się do niej przygotować na kilka dni wcześniej. Pamiętaj, jednak, że na kursie tatrzańskim nieznajomość przedmiotu “wspinanie” może skończyć się kalectwem lub śmiercią.
Dla tych, którzy nie orientują się. Na kursie tatrzańskim, który trwa dwa tygodnie, jest 10 dni wspinania, przedzielonych kilkoma dniami restowymi (nie za dużo).

Jeśli pogoda dopisze to właściwie macie dwa tygodnie ostrej działalności w Tatrach. Czyli trzeba podejść (nierzadko kilkaset metrów w pionie) pod daną drogę, następnie załoić ją i zejść. Dobra kondycja jest kluczowa na takim kursie!

Będziecie się wspinać po drogach z przedziału trudności III-VI, lub nawet więcej jeśli jesteście mocniejsi. Zazwyczaj nawet przejście drogi za IV, plus podejście/zejście potrafią zmęczyć człowieka. A następnego dnia łoicie kolejną taką drogę :).

Jeśli jesteś wybiegany, a zrobienie V-VI na własnej nie jest dla Ciebie problemem to taki kurs będzie jedną wielką przygodą, gdzie nauczysz się wiele nowych rzeczy. Zwłaszcza taktyki przejść dróg wspinaczkowych, operacji sprzętowych i rozwspinasz się w granicie na pięknych drogach.

Jeśli jednak zrobiłeś 2-3 czwórkowe tradycyjne drogi na kursie, a później bierzesz sobie rok wolnego od wspinania lub robisz to okazjonalnie, to prosisz się o soczysty wpierdol ;-). Gdy będzie naprawdę źle to będziesz musiał zrezygnować z kursu lub instruktor przerwie taki kurs (!) - słyszałem o takim przypadku. Szkoda urlopu na coś takiego. Dla tych którzy nie wiedzą, to koszt takiego kursu waha się pomiędzy 2500-3000 zł. Do tego doliczcie dojazdy/noclegi i zrobi się 3500 złotych. Czyli kasa niemała…

Być może jesteś zamożną osobą i nie rusza Cię potencjalna utrata takich drobnych to pomyśl o innych kursantach. Twoja niedyspozycja, słaba forma sprawi, że będziecie się wspinać po drogach łatwych (i często mało atrakcyjnych). Ty będziesz walczył o życie, a oni (jeśli są lepsi) będą się nudzić, czy czekać pod ścianą na Ciebie.

Szybkość na podejściach, zejściach i wspinaniu, jest też pożądana ze względów bezpieczeństwa. Im jesteś szybszy, tym mniej wystawiasz się na działanie zagrożeń obiektywnych jak (deszcz, burze, nocne zejścia). Nic tak nie wpływa na szybkość kursanta jak walące niedaleko pioruny, ale lepiej podziwiać je racząc się piwem w schronisku niż będąc w ścianie ;-).

Podsumowując całą powyższą tyradę - Zdecydowanie przed kursem tatrzańskim DOŁADUJ :-). Jak to możesz zrobić?

Jeśli chodzi o umiejętności wspinaczkowe to doskonale sprawdzą się porady z rozdziału o wspinaczce sportowej.

Kondycję zbuduj uprawiając sporty aerobowej jak bieganie, rower, pływanie i (najlepiej) chodzenie po górach. Ta ostatnia pozycja jest najbardziej polecana, ponieważ na kursie tatrzańskim będziecie poruszać się nierzadko w kruchym i eksponowanym terenie. Często będzie to bardziej straszne niż samo wspinanie...

Kolejną kwestią jest biegłość w operacjach sprzętowych (zwłaszcza na wielowyciągówkach) i własnej asekuracji. Program kursu skałkowego powinieneś mieć opanowany. Zdecydowanie fajniej jak wszystko ogarniasz i instruktor co najwyżej “dopieszcza” patenty lub unifikujecie wiedzę (sprzęt i wiedza ewoluuje). Wtedy możesz się skupić na wyszukiwaniu drogi wspinaczkowej, prowadzeniu liny wspinaczkowej, itp.

Osobiście zalecam ludziom aby mieli poziom sportowy VI.1/1+ RP, a OS ok. VI/VI+. Chociaż jest sporo osób, które robią III-IV drogi w Tatrach, mając poziom około szóstkowy. Mówimy tutaj oczywiście o samodzielnych prowadzeniu i decydowaniu. Na drugiego to nie ma tak dużego znaczenia.

Idealnie jeśli zrobimy kilka dłuższych wielowyciągówek (100-300 metrów). Nabierzecie obycia z ekspozycją i wielokrotnymi zjazdami.

Dodatkowo powinni się w miarę sprawnie wspinać na poziomie V/V+ trad. Najlepiej jeśli pod kątem Tatr powspinamy się w granicie. Świetne drogi tradycyjne o dobrej asekuracji oferują Sokoliki. Jeśli tamtejsze wielowyciągówki (w trudnościach V) robicie spokojnie to kurs tatrzański będzie przyjemnością. Polecam zwłaszcza Sosnę V i Direttissimę V+ na Jastrzębiej Turni - jeśli tą ostatnią zrobicie na jeden wyciąg do szczytu to pewnie nic was nie zaskoczy na kursie ;).

Rozplanowanie naszego wspinania

W Polsce mamy klimat jaki mamy, więc jeśli chciałbym zacząć się wspinać w Tatrach i podejść do tego metodycznie i rozsądnie to:

- Rozpocząłbym od wspinaczki na panelu (lub w skałkach ze znajomymi). Dobrze, jakby to było 1-3 miesiące regularnego chodzenia (1-2 razy w tygodniu). Można zastanowić się nad zajęciami z instruktorem.
- Zrobiłbym kurs skałkowy lub rozbił go na 2 kursy (kurs po drogach ubezpieczonych i kurs na własnej asekuracji). Idealnie robić go na wiosnę lub wczesnym latem, tak aby zostało nam jeszcze sporo czasu na działalność w skałach.
- Po takim kursie wspinałbym się jeszcze latem/jesienią, a później zimą na panelu. W międzyczasie edukowałbym się we własnym zakresie. Może warto byłoby rozważyć zapisanie się do klubu wysokogórskiego w naszym mieście i integracja ze środowiskiem wspinaczkowym.
- Kolejnego sezonu wspinałbym się jak najwięcej weekendami. Szczególnie zwróciłbym uwagę na poszerzanie swoich horyzontów wspinaczkowych (różne rodzaje skały, różne rejony, wspin na własnej, itp.
- Równie ważna jest kondycja. Kilka wypadów kondycyjnych w Tatry + treningi w tygodniu będą idealne.
- Kurs tatrzański zrobiłbym pod koniec lata (druga połowa sierpnia, początek września). Wtedy Tatry oferują najbardziej stabilną pogodę i będziemy już rozwspinani w skale.

Powyższy schemat to takie podejście na zasadzie: Jestem osobą pracującą i nie mam nieograniczonego czasu/urlopu na wspinanie, ale chcę podejść do tego porządnie. Jest to tylko propozycja (wydaje mi się, że rozsądna). Jeśli jesteśmy osobą, która może poświęcić sporo czasu na wspinanie i ma już np. odpowiedni poziom wspinaczkowy to spokojnie możemy pomyśleć, żeby początkiem wiosny zrobić kurs skałkowy, a końcem lata kurs tatrzański. W międzyczasie szlifujemy nasze umiejętności.

Nie chcemy robić kursu tatrzańskiego, ale chcemy się wspinać w Tatrach :-)

Opcja “przygodowa” - sam swego czasu taką wybrałem i nie będę nikogo potępiał, że też nie chce iść na kurs tatrzański. Z mojej perspektywy mogę powiedzieć, że jest to opcja bardziej niebezpieczna i zazwyczaj wychodzą jakieś ”jaja”. Jeśli człowiek przeżyje pierwsze 2-3 lata taternictwa to może coś z niego będzie :-).

Tutaj musicie liczyć na siebie i starajcie się oprócz umiejętności wspinaczkowych zdobywać wiedzę. Wiązanie się liną z odpowiednimi osobami ma duże znaczenie ;-). Zachęcam do zapisywania się do Klubów Wysokogórskich. Sporo wiedzy możecie tam otrzymać (np. różnego rodzaju doszkalania, czy wyjazdy integracyjne).

Na pewno robiłbym po kilka relatywnie łatwych dla nas wielowyciągówek i stopniowo zwiększał wysokość dróg. Na początku postawiłbym na jak największą ilość metrów w różnym terenie, a dopiero później cyfra.

Więcej szczegółów o poszczególnych umiejętnościach znajdziecie tutaj: Jak zacząć się wspinać w Tatrach?

Wspinanie górskie (zimowe)

Tutaj już nie ma lipy i taka zimowa wspinaczka mikstowa jest całkiem wymagająca. Oczywiście powinniśmy posiadać umiejętności wspinaczkowe dla wybranej dla nas dyscypliny. Na przykład przy wspinaniu lodowym nie potrzebujemy tak dużo umiejętności jak przy zimowym wspinaniu na tatrzańskich drogach (które potrafią być wymagające asekuracyjnie). Jeśli jednak chcemy samodzielnie łoić mikstowo w Tatrach to czeka nas sporo pracy nad sobą i kosztownych inwestycji w sprzęt.

Jeśli chcemy się relatywnie bezpiecznie wspinać to musimy zdobyć odpowiednie doświadczenie na wielu płaszczyznach. Jest to proces rozłożony raczej na kilka lat. Taki większy podgląd na to znajdziecie w tym artykule: Jak zacząć się wspinać w Tatrach.

Właściwie do wszystkich tych dziedzin wspinaczkowych znajdziecie odpowiednie kursy. Także jeśli cenicie sobię taką kursową drogę to jest sporo możliwości na zdobycie odpowiedniego doświadczenia i późniejsze szlifowanie go.

Osobiście wydaje mi się, że najbardziej rozsądne (stosunek wiedzy do wydanej kasy) kursy to: kurs skałkowy, kurs zimowej turystyki wysokogórskiej i kurs lawinowy. Reszta kursów jest również świetną inwestycją jeśli mamy ograniczony czas i brak znajomych, którzy nas “wyszkolą” w danej dziedzinie.

Wspinanie zimowe nie jest również dla biednych. Skompletowanie odpowiedniego sprzętu to nierzadko koszt używanego samochodu średniej klasy.

Przykładowe artykuły: Jakiego sprzętu do wspinania potrzebujesz i ile to wszystko kosztujePoradnik na temat kosztów sprzętu outdoorowego.

Wiele rzeczy możecie kupić z drugiej ręki, co pozwoli ograniczyć wydatki. Nie skąpiłbym jednak ich na rzeczy kluczowe dla naszego bezpieczeństwa jak np. (lina, sprzęt do asekuracji, buty, itp.).

Kończąc już ten przydługi artykuł to polecam postawić na zrównoważony rozwój wspinaczkowy i cieszyć się tym wspinaniem :-). Możliwości jest naprawdę sporo i w skałach/górach można się dobrze bawić na każdym poziomie.

Damian Granowski (Instruktor wspinaczki skalnej PZA)

Jest to jeden z cyklu artykułów na temat wyboru kursów wspinaczkowych. Jeśli jeszcze nie czytałeś to polecam zapoznać się z tymi wpisami:

Wybierać się na kurs wspinaczkowy, czy kształcić się samemu?  (przed lekturą niniejszego artykułu)

Jaki kurs wspinaczkowy wybrać (szczególnie przed lekturą niniejszego artykułu)

Jakiego instruktora wspinaczki wybrać? (po lekturze niniejszego artykułu)

Jakie kursy wspinaczkowe można zrobić zimą

Jak zacząć samodzielne wspinanie w Tatrach? (po lekturze wszystkich trzech poprzednich)

10 porad dla początkujących wspinaczy 

Jeśli będziesz miał problemy ze zrozumieniem niektórych sformułowań w tym artykule to szukaj pomocy tutaj:

Słownik terminów outdoorowych

Słownik slangu wspinaczkowego